Tutaj jesteś: Pomiń łącza nawigacjiStrona główna > Blog
Blog

19.03.2012

Marketing społecznościowy, czyli jak łatwo i efektywnie zainteresować klienta


Marketing społecznościowy (tzw. Social Media Marketing) to promocja firmy w zyskujących w ostatnim czasie na popularności serwisach społecznościowych. Coraz częściej jest on podstawą wszelkich działań promocyjnych. Prowadzenie komunikacji marketingowych u największych liderów rynku social media - Facebook, Twitter, Nasza-Klasa oraz w serwisach tematycznie zbliżonych - skutecznie kreuje pozytywny wizerunek marki.

 

Eksplozja popularności

Szybkie rozprzestrzenianie się portali takich jak Nasza Klasa czy Facebook pokazuje, że w społecznościach zgromadzony jest ogromny potencjał. Dobrze prowadzony Social Media Marketing może dotrzeć do tysięcy osób, wzbudzając w nich chęć do interakcji z marką. Komunikacja z internautami to jednak nie wszystko, gdyż liczy się kreatywność, niekonwencjonalne podejście i pomysłowość, które przyciągają uwagę odbiorców.


Niezliczone korzyści

Liczba zwolenników Social Marketingu rośnie z dnia na dzień. Promocja poprzez serwisy społecznościowe czy też blogi zazwyczaj przynosi zamierzone efekty. Dzięki niewielkiemu nakładowi środków można w łatwy sposób osiągnąć ogromne efekty akcji promocyjnych. Decydując się na prezentację marki w serwisach społecznościowych, można dotrzeć do ogromnej liczby potencjalnych klientów. Pozyskiwanie partnerów handlowych również staje się łatwiejsze. Poprzez widoczność w Internecie można zainteresować swoją marką osoby z różnych branż. Ogromną zaletą działań marketingowych z wykorzystaniem Social Media jest także ich darmowa forma. Stworzenie swojego profilu w serwisie czy też dodanie artykułu nic nie kosztuje, a wymaga tylko chwili.

 

Narzędzia używane w Social Marketingu

Inne narzędzia używane są w Stanach Zjednoczonych, inne w Polsce. Zwłaszcza Twitter nie jest tak popularny wśród polskich użytkowników jak w Stanach i na zachodzie Europy. Jednak podobną popularnością cieszy się Facebook oraz blogi. Obecnie piszą je wszyscy - od zwykłych ludzi chcących podzielić się swoimi problemami, po polityków głoszących swoje hasła wyborcze. Blogi w Polsce stają się formą komunikacji ze społeczeństwem, za pomocą których można informować o bieżących wydarzeniach związanych z daną osobą, firmą czy marką. Jednak obecnie na rynku Social Media króluje Facebook, który stał się prawdziwym hitem nie tylko wśród osób prywatnych, ale również wśród firm i instytucji publicznych. Nigdy wcześniej żaden portal społecznościowy nie był tak ważnym narzędziem promocyjnym dla biznesu jak właśnie Facebook. 


Narzędzia Social Marketingu służą komunikacji z rynkiem, nawiązywaniu relacji z klientami 
i kontrahentami. Nie da się ukryć, że żyjemy w dobie Facebooka, dlatego wielu ludzie nie wyobraża sobie już początku dnia bez porannej kawy i facebookowych aktualności. Dlatego nie należy go lekceważyć, a zdecydowanie starać się wykorzystywać jego wszechobecność i nieograniczony potencjał.

 

Kinga Leśniewska

Katarzyna Legutko

Beloud&BePrint.pl



12.03.2012

(NIE)trafione logo, czyli sposób na (ANTY)reklamę? cz. 2

Tydzień temu pisaliśmy o logotypach, które w ciągu ostatnich kilku lat wywołały burzę wśród internautów. Koncepcja logo powiatu bocheńskiego była dla wielu zupełnie niezrozumiała, a miastu Tarnów oberwało się za niski poziom graficzny nowego logotypu. Natomiast logo Wojska Polskiego zostało skrytykowane za rosyjską i 22 tys. złotych, bo właśnie tyle kosztowało... Dzisiaj piszemy o kolejnych logotypach, które nie do końca przypadły do gustu internautom… 

Lesbijskie logo Białegostoku?
W 2008 roku kontrowersje wywołało logo Białegostoku „Wschodzący Białystok”, które łudząco przypominało symbol od dawna używany przez Gaycenter – nowojorskie stowarzyszenie gejów, lesbijek i transseksualistów. O podobieństwie znaków promocyjnych doniósł na forum jedenz użytkowników portalu miejskiego. 

(źródło – www.wiadomosci24.pl)

Nie zajęło wiele czasu, aby wokół sprawy rozpętała się burza. Władze miasta postanowiły skontaktować się z autorami logotypu, którzy wydali oficjalne oświadczenie, że podobieństwo to jest zupełnie przypadkowe. Mimo to wszystko mieszkańcy miasta zażądali zmiany logotypu, który ich zdaniem nadszarpnął wizerunek Białegostoku w Polsce i na świecie.(na podst. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/oficjalne_logo_bialegostoku_plagiatem_84620.html


Plagiat na ASP?
W 2011 r. w ogłoszonym przez siebie konkursie Akademia Sztuk Pięknych wybrała projekt, który miał stać się jej logotypem. Rektor uczelni od samego początku spodziewał się fali krytyki, ponieważ już od lat 60. próbowano wybrać logo ASP, ale zawsze znajdował się tłum niezadowolonych. Dlatego aż do 2011 r. za logotyp uczelni „robił” portret Jana Matejki. To było jednak źródłem licznych nieporozumień. No, na przykład takich, że zagraniczni goście odwiedzający ASP, widząc ten „logotyp”, myśleli, że patrzą na wizerunek… obecnego rektora uczelni! Ogłoszono więc konkurs, wybrano logo.

(źródło – www.krakow.gazeta.pl)


No i wtedy wybuchł skandal! Uważano, że konkurs został ustawiony, ponieważ wygrał projekt pracownika ASP. Poza tym, podobnie jak w omawianych wcześniej przypadkach, zarzucano autorowi, że popełnił plagiat. Logo Akademii Sztuk Pięknych według wielu było łudząco podobne do logotypu The Open University z Wielkiej Brytanii.

(źródło – www.krakow.gazeta.pl)


Po tym zarzucie, w nowym logo ASP kropkę zamieniono na owal. No i to stało się prawdziwą pożywką dla miłośników teorii spiskowych! Tę korektę w znaku odebrano jako… przyznanie się do plagiatu! No, bo autor by tego nie poprawił, gdyby nie czuł się winny, nieprawdaż? Na nic zadały się tłumaczenia rektora, że to jury konkursu poprosiło o zmiany, ponieważ ma do tego pełne prawo. A koło zostało zastąpione przez owal, bo właśnie w takim kształcie są otwory w palecie malarskiej. Obecnie logo Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie wygląda tak - http://www.asp.krakow.pl/

Katarzyna Legutko
Kinga Leśniewska
Beloud&BePrint.pl

05.03.2012

(NIE)trafione logo, czyli sposób na (ANTY)reklamę? cz. 1

Logotyp to znak rozpoznawczy firmy, który powinien wzbudzać w odbiorcy pozytywne emocje i skojarzenia – o tym powinien wiedzieć każdy profesjonalny grafik. Okazuje się jednak, że dobór odpowiedniego logo to bardzo śliska sprawa…

W sieci można znaleźć mnóstwo przykładów źle zaprojektowanych i nieprzemyślanych logotypów
- zarówno zagranicznych, jak i polskich firm. Okazuje się bowiem, że czasami również i Polak potrafi… zaliczyć graficzną wpadkę! Niektóre logotypy są źle wykonane i nieprofesjonalne, inne zaś to  klasyczny przykład braku pomysłu… Natomiast pozostałe są po prostu niestosowne lub kompletnie niezrozumiałe dla odbiorcy, przez co są źródłem krytyki i nieporozumień.

Poniżej przedstawiamy wybór kilku polskich logo, które w ostatnich latach wywołały burzę, głównie wśród internautów. Według naszych obserwacji najwięcej emocji - bynajmniej nie tych pozytywnych - wywoływały logotypy miast, gmin, powiatów i… Wojska Polskiego!


Tarnów – amatorszczyzna?

W 2007 r. Tarnów ogłosił oficjalny konkurs na zaprojektowanie logo miasta. Komisja oceniała wartości merytoryczne, estetyczne oraz przydatność symbolu na potrzeby promocyjne. Wybrano projekt studentki z Krakowa.


(źródło: http://www.tarnow.net.pl)


Łagodnie mówiąc, wybrany projekt nie spodobał się Tarnowianom… Autorce zarzucano przede wszystkim niski poziom pracy, brak gustu i profesjonalizmu. Według niektórych internautów czcionka zupełnie nie pasuje do reszty i wygląda tak, jakby bezpośrednio przekopiowano ją z Worda. No
i chyba jest w tym sporo racji – wygląda na klasyczny Times New Roman… Na dodatek raziła jaskrawa kolorystyka, która w żaden sposób nie kojarzyła się internautom z Tarnowem. 
Powyższe logo zostało poprawione i obowiązuje do dzisiaj (sprawdźcie na www.tarnow.pl).

(na podst. http://www.tarnow.net.pl/index.php?pokaz=wiadomosc&id=6140)

 

Bochnia – co grafik miał na myśli? 

Kolejne miasto i kolejna burza. W 2008 r. radni wybrali logo promujące Powiat Bocheński. Autor zgarnął za niego 5 tys. zł.


(źródło: http://www.bochnianin.pl)

Kompozycja spodobała się internautom, slogany również, jednak na samym znaku graficznym nie pozostawili suchej nitki. Zastanawiano się, co on w ogóle ma wspólnego z Bochnią. Jednym kojarzył się z guzikiem, drugim z kołem – nikt nie wiedział, co tak naprawdę symbolizuje. Poza tym zarzucano autorowi zły dobór koloru – brązowy nie wzbudzał najlepszych skojarzeń… Podobnie jak w przypadku Tarnowa, i to logo poprawiono. Skrócono slogan i zamieniono ten nieszczęsny „guzik” na coś nieco bardziej przystępnego… Obecnie wygląda tak: http://www.bochnia.starostwo.gov.pl/

(na podst. http://www.bochnianin.pl/2857_bedzie_logo_promujace_powiat_bochenski.html

http://www.bochnianin.pl/2889_guzik_z_petelka,_czyli_o_logo_podobnym_zupelnie_do_niczego.html


Wojsko Polskie

Moda na posiadanie własnego logo ogarnęła wszystkich, nawet polską armię.  W 2009 r. Wojsko Polskie zafundowało sobie logotyp za… 22 tys. złotych! Jego autorem jest Andrzej Pągowski, znany artysta, który już wcześniej zaprojektował dla Ministerstwa Obrony Narodowej znany plakat „Zawód – żołnierz”. 



(źródło: http://www.wojsko-polskie.pl)


Już sam pomysł na to, aby Wojsko Polskie posiadało własne logo, nie spodobał się opinii publicznej, szczególnie polskim kombatantom. Inni nie widzieli w tym nic złego, jednak wybrany logotyp i tak nie spodobał im się z kilku powodów. Wytykano mu „toporne” litery. Zebrało się również orzełkowi – za wyciągniętą szyję i… rosyjską koronę! Na forach i portalach internetowych rozpętała się wojna polsko-polska z polityką w tle. Podniosły się nawet krzyki, że carska korona jest następnym krokiem do utraty naszej tożsamości narodowej. A tak na serio, to nie wiadomo, o co właściwie chodziło w całej tej wojnie. Najprawdopodobniej o sam fakt, że za to logo zapłacono aż 22 tys. złotych…

Oceńcie sami, na ile słuszne są powyższe zarzuty dotyczące trzech przedstawionych przez nas logotypów. Tak czy siak, cel został osiągnięty – wokół wybranych projektów powstał szum, a jak to niektórzy mówią: „Nieważne co mówią, byle mówili!”. Jednak w przypadków logotypów Bochni, Tarnowa i Wojska Polskiego mówili źle…. A chyba nie o to chodzi ;) 

P.S. A za tydzień kolejna porcja logotypowych wpadek! :)


Katarzyna Legutko

Beloud&BePrint.pl


27.02.2012

Szepnij coś o swoje firmie!

Marketing szeptany, czyli spontaniczne rozprzestrzenianie się wśród konsumentów informacji 
o produkcie lub usłudze, został szybko doceniony przez polski rynek marketingowy. Jednak mimo tego, że jest sposobem na promocję marki, nie wiąże się bezpośrednio z reklamą. To właśnie jest jego największym atutem profesjonalnie prowadzony marketing szeptany ma trafiać do osób nieufających już tradycyjnemu przekazowi reklamowemu. A takich jest wiele.

Naturalna potrzeba
Dobrze zaplanowany marketing szeptany może być strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o promocję firmy. Konsumenci mają dość agresywnych kampanii reklamowych, które niestety w wielu przypadkach świadomie wprowadzają ich w błąd. Poszukują więc innego, autentycznego źródła informacji na temat produktów i usług, którymi są zainteresowani. Tu właśnie otwiera się szerokie pole możliwości dla marketingu szeptanego, którego podstawą jest naturalna ludzka potrzeba potrzeba komunikacji. 

Poczta pantoflowa
Ideą marketingu szeptanego jest prowokowanie konsumentów do rozmów na temat danego produktu lub usługi. Obecnie zajmujący się nim specjaliści działają głównie w Internecie, gdzie nawiązują dialog z użytkownikami for internetowych czy portali społecznościowych. Nie można jednak zapominać, że marketing szeptany to również rozmowy bezpośrednie typu face to face. Wiadomo, że najlepszą rekomendacją dla danego produktu są opinie otoczenia - współpracowników, znajomych, przyjaciół i rodziny - rozprzestrzeniające się na zasadzie plotki czy poczty pantoflowej.

Śliski teren
Profesjonalnie przeprowadzony marketing szeptany to klucz do sukcesu, za to jakiekolwiek poważniejsze błędy mogą kosztować wiele Obecnie wielu nawet wątpi w sensowność i skuteczność działań związanych z tym sposobem promocji, ponieważ marketing szeptany często bywa uważany za nieetyczny i niewiarygodny. 
Dlaczego? Wina leży między innymi po stronie niektórych agencji reklamowych czy interaktywnych, które zobowiązując się do przeprowadzenia tego typu kampanii, nie dbają o wiarygodność przekazywanych informacji. Bywa, że marketingiem szeptanym zajmują się praktykanci, którzy zakładają fikcyjne konta na forach internetowych i jako niby-prawdziwi użytkownicy zamieszczają pozytywne opinie o danej marce. Zdarza się, że takie wpisy są niestaranne i pojawiają się bardzo często w obrębie jednego forum, co powoduje, że pozostali użytkownicy szybko orientują się, że mają do czynienia nie ze znajomym z form, a ze zwykłą akcją marketingową. Wtedy promocja szybko obraca się w anty-promocję, ponieważ marka zaczyna być źle odbierana przez użytkowników, którzy poczuli się po prostu oszukani. 
Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują marketing szeptany ma w sobie olbrzymi potencjał, dlatego profesjonalnie zaplanowany i mądrze przeprowadzony może bardzo wpłynąć na postrzeganie naszego produktu czy usługi. Oczywiście, na pozytywne postrzeganie :)    

Katarzyna Legutko
Beloud&BePrint.pl
 

20.02.2012

Nudno? Nic się nie dzieje? Zmień swoją pozycję w Google!
 
Nie ma Cię w Google? Nie istniejesz! lub  Nie wiesz? Poszukaj w Google!   brzmi znajomo? Nic dziwnego. Wyszukiwarka Google to guru współczesnego Internetu - obecność w niej to być albo nie być w biznesie. Oczywiście, nie tylko w internetowym w każdym! Właśnie dlatego od kilku lat trwa wyścig wśród firm o pierwsze pozycje w wyszukiwarce Google, wyścig długi i trudny Ale bardzo skuteczny!
 
Szał na Google
Google, Bing, Yahoo, AOL, Ask to tylko niektóre z wyszukiwarek używanych przez internautów 
w Polsce i na całym świecie. Jest ich sporo, jednak od kilku lat króluje wśród nich Google, bijąc na głowę całą konkurencję. W listopadzie ubiegłego roku z wyszukiwarki tej korzystało prawie 2/3 internautów ze Stanów Zjednoczonych. W naszym kraju ma się jeszcze lepiej używa jej aż 95% Polaków. Jak widać  wyszukiwarka ta nie ma poważnego konkurenta i na pewno jeszcze długo nie będzie go miała. Wie o tym coraz więcej polskich firm, które przeznaczają ogromne pieniądze na pozycjonowanie w wyszukiwarce Google, czyli na to, aby znaleźć się na jej szczycie...
 
Pozycjonowanie, czyli co?
Pozycjonowanie to szereg działań, które powodują, że dana strona internetowa wskakuje na coraz wyższe pozycje wśród wyników wyszukiwania dla konkretnych słów kluczowych. Dla przykładu jeśli ktoś szuka salonu fryzjerskiego w Krakowie, wpisze do wyszukiwarki Google fryzjer kraków, salon fryzjerski kraków lub inne kombinacje tych słów. Obecnie nikt już nie szuka firm oferujących konkretne produkty czy usługi w książce telefonicznej czy w prasie. O wiele prostsze i szybsze jest korzystanie z Internetu. W ten sposób nowych klientów zdobywają firmy, których strony internetowe znajdują się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania w Google. Im dalej, tym gorzej internauta nie będzie przeglądał trzeciej, szóstej czy dziesiątej strony wyświetlanych wyników, skoro interesujące go produkty czy usługi znajdzie już na pierwszej. No chyba, że akurat będzie mu się nudziło ;)

Delikatna sprawa
Upraszczając im większa ilość linków w Internecie prowadzi do danej strony internetowej, tym jej pozycja w wyszukiwarce Google jest wyższa. Jednak sprawa nie jest tak łatwa, jak mogłoby się wydawać. Wręcz przeciwnie jest trudna i bardzo delikatna. Jeśli ktoś, kto nie ma pojęcia 
o pozycjonowaniu, będzie codziennie zasypywał Internet kilkudziesięcioma linkami, może wyrządzić swojej stronie internetowej ogromną krzywdę. W najgorszym wypadku Google mogą zupełne usunąć daną stronę z wyników wyszukiwania. Z tego powodu lepiej przekazać pozycjonowanie w ręce fachowców. Miną miesiące zanim strona internetowa znajdzie się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania, jednak jak to mówią Nie ma Cię w Google? Nie istniejesz! :)

Chcesz, aby Twoja strona internetowa zaistniała w Googlach? Napisz do nas na: biuro@beloud.com.pl :)

Katarzyna Legutko
Beloud&BePrint.pl


13.02.2012

Facebook prawdę Ci powie… o Twojej firmie!

Facebook się kręci! Co do tego już nikt nie ma wątpliwości. Jeszcze dwa lata temu przez wielu niedoceniany, dzisiaj pokazuje, że jest potęgą. Korzysta z niego już ponad 845 mln osób na całym świecie, a ich liczba rośnie tak gwałtownie, że w sierpniu ma przekroczyć magiczną barierę miliarda użytkowników! Również w Polsce Facebook ma się całkiem dobrze. Pod koniec stycznia korzystało z niego już ponad 7,8 mln osób – o 300 tys. więcej niż miesiąc wcześniej! Nic więc dziwnego, że polskie firmy korzystają z możliwości, jakie daje im ten portal społecznościowy.

Szansa dla firm
Facebook wśród innych mediów społecznościowych wyróżnia się tym, że szczególnie zatroszczył się 
o użytkowników biznesowych. Stworzył m.in. fanpage’e, czyli firmowe strony na Facebooku, które stale unowocześnia i wyposaża w coraz to nowsze narzędzia. Jeśli fanpage’e są mądrze 
i profesjonalnie prowadzone, mogą być lepsze nawet od stron internetowych. Dlaczego? 
W przeciwieństwie do zwykłej strony www, fanpage umożliwia nawiązywanie aktywnych interakcji 
z fanami, którzy mogą komentować, oceniać, brać udział w dyskusjach i konkursach oraz – co ważne – w prosty sposób powiadamiać swoich znajomych o naszym fanpage’u. Wszystko to powoduje, że firmowe strony na Facebooku są idealnym narzędziem do budowania pozytywnego wizerunku naszego biznesu. 

Sposób na reklamę 
Duże firmy na pewno skorzystały na tym, że pojawiły się na Facebooku. Fanpage Serca i Rozumu (promujących usługi Telekomunikacji Polskiej) zgromadził już ponad 700 tys. użytkowników, Orange Polska ma już prawie 440 tys. fanów, Reserved – 480 tys. A co ze średnimi i małymi firmami? Prawie 90% marketingowców i 70% właścicieli małych firm uważa, że promocja poprzez fanpage’e jest bardzo korzystna. Nic dziwnego - Facebook poza fanpage’ami posiada również możliwość reklamy podobnej do tej, jaką dają Google. Jest to reklama Pay Per Click polegająca na płatności za kliknięcie np. w link czy banner. Na Facebooku istnieją dwa typy tej reklamy – zwykła, polegająca na promowaniu konkretnej strony oraz taka, która kładzie nacisk na promocję wydarzeń związanych
z danym fanpage’m. Ich popularność jest coraz większa, co pokazuje ostatni kwartał 2011 r. 
– w porównaniu z rokiem 2012 wydatki na reklamę na Facebooku wzrosły dwukrotnie!

Modne miejsce w sieci
Mądry marketingowiec czy przedsiębiorca wie, że w promowaniu firmy trzeba wykorzystywać przede wszystkim aktualne trendy – pojawiać się modnych miejscach, które skupiają dużą liczbę osób i firm. Takim miejscem jest niewątpliwie Facebook, którego potencjał rośnie z dnia na dzień. Społeczność Facebooka w naszym kraju jest już tak silna, że portal ten postanowił otworzyć swój oddział w Polsce. Na pewno będzie to kolejny poważny kroki na przód, jeśli chodzi o popularność Facebooka w naszym kraju. Jak widać, sprawa wygląda coraz poważniej… Facebook jest już jednym z najmodniejszych miejsc w Internecie. Może warto więc z tego skorzystać i zadbać o swój wizerunek wśród facebookowej społeczności?


Zainteresowały Cię firmowe strony na Facebooku? Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą! :) http://beloud.com.pl/facebook/

Katarzyna Legutko
Beloud&BePrint.pl


30.01.2012

Sztuka plakatowa a plakaty reklamowe

Plakaty od zawsze związane były z promocją wydarzeń kulturalnych, przede wszystkim koncertów, seansów filmowych i przedstawień teatralnych. Obecnie są projektowane przez grafików, kiedyś zajmowali się tym światowej sławy malarze. Wtedy plakaty uważane były za formę artystycznego wyrazu, dzisiaj często są tylko jednym ze sposobów na reklamę. 

Zaczęło się od ogłoszeń…
Pierwsze plakaty wywieszone zostały prawdopodobnie w XVI wieku. Wtedy wykorzystywano je głównie jako ogłoszenia oraz obwieszczenia urzędowe. Wielu za pierwsze plakaty uznaje słynne tezy Macina Lutra przybite w 1517 r. do drzwi katedry w Wittenbergu. Natomiast wydarzeniami kulturalnymi, jakie najwcześniej zaczęto promować za pomocą plakatów, były występy grup cyrkowych. W XVIII wieku zyskały dodatkową funkcję, kiedy to powszechnie wykorzystywano je przy poborze do wojsk. 

Plakat jako sztuka
Przez pierwsze stulecia istnienia plakatów, ich tworzeniem zajmowali się tylko drukarze. Jednak w XIX wieku wzrosły wymagania co do oryginalności i jakości projektów, dlatego zajmować nimi zaczęli się artyści, dzięki którym plakaty stały się formą sztuki. Tworzyli je malarze tacy jak Henri de Tulouse-Lautrec, Eugene Grasset czy Pierre Bonnard. Jednak dość szybko zorientowano się, że mimo swojej bogatej estetyki, plakaty te są mało skuteczne, jeśli chodzi o promocję.  Zachwycały odbiorców, ale nie miały mocy przekonywania.

Pierwszy krok ku nowoczesności
Z tego powodu na przełomie XIX i XX w. upowszechniła się prosta i czytelna forma plakatu, a podczas projektowania zaczęto zwracać większą uwagę na psychologiczne aspekty reklamy. Podczas I i II wojny światowej, a potem w komunistycznej części Europy, plakaty były środkiem propagandowym przekazującym treści ideologiczne. Natomiast ok. 1919 r. grafika użytkowa stała się nowym, odrębnym zawodem, a po II wojnie światowej powstawać zaczęły plakaty w pełni komercyjne. W latach 80. nastąpił ostateczny koniec sztuki plakatowej, ponieważ w epoce mass-mediów artyzm przestaje się liczyć, najważniejsza jest siła perswazji. A szkoda. 


Katarzyna Legutko
Beloud&BePrint.pl


23.01.2012

Wizytówki - czyli nic co chińskie, nie jest nam obce…

Aktualnie wizytówki robią zawrotną karierę, a ich popularność stale rośnie. Ma je dzisiaj prawie każdy, a jeszcze kilkanaście lat temu były zarezerwowane wyłącznie dla najbardziej wpływowych biznesmenów i ludzi showbiznesu. Ich posiadanie traktowano jako przejaw poczucia wyższości i snobizmu. Dzisiaj jest zupełnie inaczej. Wizytówki są czymś zupełnie normlanym, a ich brak uznawany jest nawet za towarzyskie faux pax. Nie masz wizytówek? Nie jesteś poważnie traktowany w świecie biznesu!

Wizytówki? Żadna nowość!
Jeśli komuś się wydaje, że wizytówki są tworem współczesności, to jest w błędzie. Pierwsze wizytówki powstały już w XV w. w Chinach. Cóż, jak widać, już wtedy funkcjonowało wszechobecne dzisiaj Made in China… ;d Można by przypuszczać, że wizytówki były zarezerwowane tylko dla elity. O dziwo, nie. Każdy chiński urzędnik musiał posiadać wizytówkę, która zawierała imię, nazwisko i zajmowane stanowisko. Trudno nam to sobie wyobrazić, ale każda wizytówka była wykonywana ręcznie, co było bardzooo pracochłonne… Ajjj! Dzięki ci, Janie Gutenbergu, że zesłałeś nam druk! ;)

Z wizytówkami przez ocean…
Jak można się było spodziewać, wizytówki trafiły do Europy dzięki podróżnikom, a konkretnie dzięki Marco Polo, który w XV w. przywiózł je właśnie z Chin. Prawdziwą furorę zrobiły we Francji na dworze Ludwika XIV, gdzie nastąpił ich największy rozwój. Wykorzystywane były jedynie w kręgach arystokrackich i robiono je nadal ręcznie, na białym kartonie. Na początku (podobnie jak w Chinach) były bardzo skromne, jednak z biegiem czasu zaczęto przywiązywać uwagę do coraz bogatszej grafiki. Arystokrackie rody prześcigały się nawet, tworząc coraz bardziej wykwintne i gustowne wizytówki.

Wizytówkowy BOOM!
W raz w wynalezieniem druku wizytówki zaczęły być wytwarzane w coraz większych ilościach i na różne sposoby. Zmieniały się w zależności od mody i tendencji w sztuce. Najbardziej rozpowszechniły się w XVIII i XIX w. w dobie gwałtownego rozwoju przemysłu w Europie. Powstająca w tamtych czasach pracująca klasa średnia odebrała najwyższym warstwom społecznym wyłączność na ich posiadanie. W XIX w. zaczęły być drukowane seryjnie, co spowodowało, że wizytówki przestały być czymś nieosiągalnym.

Katarzyna Legutko
Beloud&Beprint

16.01.2012

Jak skutecznie reklamować się za pomocą ulotek?

Ulotki - jako jedne z najtańszych i najpopularniejszych form reklamy tonami zalewają ulice polskich miast. Z tego powodu większość ludzi jest już nimi zmęczona, przestali zwracać uwagę na ich wygląd czy treść. Wielu uważa, że w dobie Internetu i wysoko rozwiniętej technologii ulotki to przeżytek, coś co powinno odejść w zapomnienie. Nieprawda! Wystarczy solidnie zastanowić się nad jej projektem i dystrybucją. Cel jest jeden przyciągnąć uwagę odbiorcy!

Za mało projektu w projekcie!
Rzadko zdarza się trafić na ulotkę, która zainteresuje nas do tego stopnia, że nie wyrzucimy jej do kosza przy najbliższej nadarzającej się okazji. Podstawowym błędem, jaki popełniają osoby projektujące tego typu materiały reklamowe, jest maksymalne nasycenie ulotki treścią co powoduje, że nie ma już miejsca na ciekawą grafikę. Niestety, bardzo często również lekceważy się ją celowo, bo po co inwestować w ciekawy projekt, skoro możemy przedstawić naszą ofertę w kilku różnych językach, trafiając tym samym do obcokrajowców? Błąd! Jaki pożytek z bogatej treści, skoro nasza ulotka nie zwróci na siebie uwagi? Trzeba zdać sobie sprawę z potencjału, jaki ma w sobie ciekawie i kreatywnie zaprojektowana ulotka, bo to właśnie grafika decyduje o tym, czy odbiorca w ogóle zainteresuje się naszą ofertą. 

Kolorowo aż boli!
Jeśli nawet doceniamy siłę dobrze przygotowanego projektu graficznego, to nie zawsze potrafimy go właściwie wykonać. Część osób zajmujących się grafiką uważa, że sukces tkwi w krzykliwości im bardziej kolorowo, tym lepiej. Kolejny błąd! Owszem, projekt graficzny musi przyciągać uwagę, trzeba o to zadbać, ale bez przesady... Bardzo jaskrawe lub gryzące się ze sobą kolory na pewno zwrócą na siebie uwagę, ale nie wywołają pozytywnych emocji. Będą albo drażnić, albo uważane będą po prostu za brzydkie, a to nienajlepiej świadczy o reklamującej się w ten sposób firmie. Projekt graficzny powinien być kolorowy, oryginalny, posiadać ciekawy układ, ale musi być przede wszystkim gustowny i wykonany ze smakiem. W przeciwnym wypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że nasze pieniądze zainwestowane w projekt i druk ulotek, pójdą w błoto. 

Gadżety dla wymagających
Dla tych, którzy mogą poświęcić większy budżet na wykonanie ulotek reklamowych, interesująca może okazać się możliwość dołączania do nich próbek produktów. Klienci lubią otrzymywać darmowe upominki w postaci smyczy, kuponów rabatowych czy próbek produktów kosmetycznych np. szamponów czy kremów. Sukces tkwi w pomysłowości, więc porady pojawiające się w Internecie w stylu: Nie rozdawaj ulotek w pobliżu koszy na śmieci! są do niczego. Pamiętajcie! Ciekawie zaprojektowana ulotka nie zostanie wyrzucona! Co najwyżej po przeczytaniu ;)

Katarzyna Legutko
Beloud&Beprint
Twój koszyk
0 produktów
Razem: 0 zł
Szukaj zamówienia
PromocjeNewsy w Beprint.plZamów Logotyp
Zamów projekt graficzny